Obecnie wielkim zagrożeniem dla chrześcijaństwa jest lekceważenie Ducha Bożego.. To chrześcijaństwo bez Ducha Świętości. Tak bardzo oddaliliśmy się od Ducha, że pozwoliliśmy naszej wolności w Chrystusie zepchnąć nas w obszar, w którym mamy „licencję na grzech”. Dochodzi do tego, że myślimy: „Ej, łaska wszystko przebacza”. Łaska przebacza, ale daje ci też zdolność do zmiany. Łaska nie zostawia cię w stanie, w jakim cię znalazła. Jeśli twoje uczynki są takie, jak na początku, nie zmieniłeś się.

Możesz wpasować się w kościół i twierdzić, że jesteś chrześcijaninem, a twoje życie nie będzie zmienione. Kiedy dotrzesz do takiego momentu, zaczynasz zmieniać definicje. Zamiast osiągać to, co mówi Biblia, sprowadzasz Biblię do swojego poziomu doświadczenia. W takim niebezpieczeństwie jest obecnie kościół. Biblia mówi o odpadnięciu od Boga i doskonale to widać, wystarczy spojrzeć na zmianę definicji. Mówimy: „Wszyscy jesteśmy pod łaską”. Łaska nie daje ci prawa do grzeszenia. Łaska zmienia cię.

Ja zawsze mówię: „Grzeszę tyle ile tylko chcę. Rzecz w tym, że nie chcę. Tego wielu wierzących nie rozumie. Bóg zmienia twoje pragnienia. Tę kwestia jest dla niewierzących najtrudniejsza do zrozumienia. Mówią: „Nie chcę przychodzić do Boga, jeśli mam porzucić to co teraz robię”. Nie rozumieją oni tego, że kiedy przyjdą do Boga, On zmieni ich pragnienia. Jeśli te pragnienia nie uległy zmianie, to znaczy, że nie przyszedłeś do Boga. Bóg wkłada w nas swojego Ducha, a Duch ten jest Duchem Świętości. Jesteś zmieniony. Jesteś nowym stworzeniem. Masz nowe pragnienia, nowe ambicje i nowe cele. Wszystko się zmieniło.

Jednym z naszych największych problemów jest to, że jest wiele osób, które są przekonane o swojej grzeszności, a nie są przekonane o swojej świętości. Musimy wrócić do tego, co mówi Biblia i żyć tak, jak Bóg nam nakazuje. Nie mówię tu o legalizmie. Nie mówię o przestrzeganiu zasad i przepisów.

Hebrajczyków 10:16:

Takie jest przymierze, które zawrę z nimi po tych dniach, mówi Pan: Włożę moje prawa w ich serca i wypiszę je na ich umysłach; On powiedział: „Prawa moje włożę w ich serca.” Wielu mówi: „Już nie jesteśmy pod prawem”. To prawda, nie jestem pod prawem, to prawo jest we mnie. Nie jestem pod prawem. Nie próbuję żyć prawym życiem. Prawo jest we mnie, sprawiedliwość prawa wypełnia się we mnie, bo moja natura została zmieniona. Teraz kocham Boga z całego serca, umysłu, duszy i siły, a bliźniego jak siebie samego. To co chcę, żeby ludzie mi czynili, ja im czynię. Nie próbuję już zawsze trzymać zasad, ani nie pilnuję się, żeby nie popełniać błędów.

Jeśli ktoś zgrzeszy, może wyznać grzech Ojcu i otrzymać przebaczenie. To bardzo prosta zasada. Nie trzeba tego przeciągać. Problem w tym, że większość ludzi, gdy popełnia grzech, ucieka od Boga, zamiast biec do Niego. Wtedy potępienie się kumuluje. Im dalej odejdą od Boga, tym większe przychodzi potępienie i tym usilniej starają się schować przed Bogiem. Wkrótce Bóg idzie przez ogród i woła: „Gdzie jesteś?” Syn marnotrawny stwierdził: „Nie zasługuję na to, żeby nazywać się twoim synem”. Bóg okrył go płaszczem i zapytał: „O czym ty mówisz? Mój syn wrócił. Jestem szczęśliwy.” „Tak, ale ty nie wiesz co ja zrobiłem”. „Nie chcę wiedzieć. Nie obchodzi mnie to. Cokolwiek to był, to już nieważne. „Dlaczego?” „Bo teraz jesteś ze mną”. Zgadzasz się? Tacy jesteśmy. Taka jest chwała Ewangelii.

Chwałą Ewangelii nie jest to, że Bóg mówi: „Wiem, że nie możesz się powstrzymać, grzesz dalej, a ja będę patrzył w drugą stronę”. Chwałą Ewangelii jest to, że Bóg może zmienić człowieka.

Fragment książki "Dar języków" Curry Blake'a