Świadectwo Anetki

Postanowiłam się z wami podzielić tym co mnie spotkało, po to by każdy mógł zobaczyć na moim przykładzie, że Bóg istnieje i dba o nas, pod warunkiem, że uwierzy się w Niego, w Jego Słowo i w Jego obietnice.

To co napiszę to są suche fakty, które mogę potwierdzić medycznie. Aby można było dobrze zrozumieć to co chcę wam przekazać muszę zacząć od tego, że jak większość z nas miałam problemy ze zdrowiem. Nie będę pisała całości jak się zaczęło itd. Tylko co i ile lat to trwało. Urodziłam się z niewidzeniem o zmierzchu i ze słuchem 80%, tzw. nie widzeniem słowa niepisanego. Bóle okresowe porównywalnych do porodowych ( co miesiąc trafiałam na pogotowie ) 27 lat Problemy z krzepliwością krwi ( rany się nie goiły, a krew krzepła w żyłach ) – 23 lata Trądzik u dorosłych ( stany ropne na całych plecach i ramionach) – 19 lat Epilepsja – 13 lat Migreny - 13 lat Bolące i opuchnięte stopy - 9 lat Złamana kość ogonowa 19 lutego. Jak by tego było mało widziałam to czego człowiek nie powinien widzieć, to coś ( bo nie zasługuje to nawet na jakąkolwiek nazwę ) dręczyło mnie przez całe życie. Wspomnę tylko, że szukałam pomocy wszędzie. Pierwsze w kościele katolickim, do którego należałam. Niestety ksiądz egzorcysta po pierwszej modlitwie na de mną w połowie przerwał. Kazał mi wracać do domu i nigdy więcej nie przyjeżdżać do niego. Po tej modlitwie wszystko się wzmogło. Do tego stopnia, że zaczęłam tracić poczucie rzeczywistości ( nawet miałam problem z rozróżnieniem dnia od nocy).

Nigdzie nie znalazłam pomocy, której szukałam już wszędzie. Z czasem było trochę lżej – Z bezsilności już po prostu zaczęłam się przyzwyczajać do swojej sytuacji. Na przełomie roku 2018/19 stwierdziłam, że nie chcę więcej już żyć w strachu i bólu. Problem polegał na tym, że nie wiedziałam gdzie iść. Siadałam często na łóżko i płacząc wołałam w myślach o pomoc. Z bezradności, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało, wolałam w pustkę. Bo ja Jego może nie znałam, ale On mnie tak. Pojechałam na kurs. Na miejscu poczułam, że mam powiedzieć o swoich problemach jednej z dziewczyn. Okazało się już wtedy ,że ręka Boga działała. Mama tej dziewczyny jest w kościele zielonoświątkowym charyzmatycznym, umówiła mnie na rozmowę z nią przez messenger.

Pani była bardzo miła, ciągle mówiła o Bogu, Jezusie i zbawieniu. Pomyślałam sobie: następna nawiedzona Baba. Gdyby nie fakt, że obiecałam jej córce, że porozmawiam z nią, to ta rozmowa nie trwała by pewnie dłużej niż 5 min. Ta rozmowa wywoływała we mnie dziwny bunt, niechęć i agresję. W myślach musiałam sobie powtarzać: nie kończ rozmowy bo sama szukasz pomocy. Pod koniec ta Pani powiedziała, ze będzie się modlić o mnie „na językach”. I zaświeciła mi się czerwona lampka. Przecież różnymi językami mówią na egzorcyzmach tylko diabły przez ludzi. Co Ona mówi? Gdzieś tam kiedyś mi się obiło o uczy, że jeśli Ona nie kłamie to musi być to potwierdzone Biblią. Poprosiłam by mi to udowodniła. Zaczęła mówić cytatami z Biblii. Wtedy wykopałam swoją Biblie, którą dostałam od nieznajomej kobiety w szpitalu 20 lat wcześniej także z kościoła zielonoświątkowego ( wtedy zielonoświątkowcy byli dla mnie jak sekta, tak miałam to tłumaczone). Jak widać Bóg na różne sposoby próbował nawiązać ze mną kontakt. Wtedy stwierdziłam, że dalsza rozmowa nie ma sensu, i wrócę do niej jak przeczytam tę książkę, bo nie będę rozmawiała o czymś czego, nie wiem. Każdy może wyciągnąć jedno, dwa zdania z kontekstu i powiedzieć co chce.

Po tej rozmowie parę dni później miałam wypadek, poślizgnęłam się, upadłam i złamałam kość ogonową. Przez 2 tyg. nie mogłam się ruszyć. Nawet piłam na leżąco. Biblia leżała i czekała koło mojego łóżka. Ale nadal jej nie ruszyłam. W tamtym czasie wyszłam z wielu grup społecznościowych, odcięłam się jednego dnia od 15 koleżanek. Zamknęłam się. Dostęp miało do mnie tylko 6 osób ze świata zewnętrznego. Telewizji nie oglądałam od 9 lat więc z tym nie miałam problemów. Zero kontaktu. Jeśli się zapytasz czemu? Nie wiem. Po prostu nie wiem. Zaczęłam czytać Biblię. To był dla mnie wyczyn mistrzów. Kiedy brałam Biblię do ręki to działy się dziwne rzeczy: po przeczytaniu paru wersetów zasypiałam z głową w Niej, zaraz robiłam się niesamowicie głodna, lub chciało mi się pić, odpływałam myślami w jakieś odlegle miejsca, przypominały mi się różne rzeczy, które trzeba było zrobić na już, albo ktoś dzwonił, albo dzieci co chwilę miały jakiś problem mimo że przez cały dzień nie byłam im potrzebna. Można by powiedzieć, że zawsze coś. W pewnym monecie doszłam do miejsca, że zanim usiadłam do czytania Biblii byłam pewna, że wszystko zrobiłam tak ,aby nikt i nic mi nie mogło przeszkadzać. Jak już wyeliminowałam wszystkie możliwości rozproszenia mnie, okazało się, iż miałam dziwne myśli praktycznie do każdego wersetu, który czytałam, i to na pewno nie było Biblijne ,a wręcz skandaliczne i wulgarne. W pewnym momencie przerwałam, i myślę.” Jak ja tak mogę myśleć i to w taki ohydny sposób o tym co czytam jeśli nawet nie znam tej księgi”. Szybko zdałam sobie sprawę , że to diabeł!

Przeczytanie pierwszych 5 ksiąg było dla mnie straszne. Czułam się jak by mnie coś w środku łamało, i na nowo składało. Ile samozaparcia i silnej woli mnie to kosztowało, tylko sam Bóg wie. Kiedy przebrnęłam przez pięcioksiąg moje życie zaczęło się w cudowny sposób zmieniać. Nie wiązałam tego w tamtym czasie ze Słowem Bożym. Pierwsze co zauważyłam to to, że zrobiłam się spokojniejsza, ponieważ zaczęłam przesypiać w końcu całe noce. Bo to coś już nie mieszkało w moim domu i mnie nie straszyło. Pierwszy raz od dziecka spałam przy zgaszonym świetle. W między czasie zaczęłam modlić się i słuchać Fabiana Błaszkiewicza. Przez „przypadek” wyświetlił mi się na YouTube. Nie wierze w przypadki i jestem przekonana, że sam Bóg tu zadziałał.

Kto miał złamaną kość ogonową to wie, że taki uraz jest bardzo długo odczuwalny i bolesny. Na przełomie maj – czerwiec wszystkie dolegliwości ze złamaną kością ustąpiły. Nadal tego nie wiązałam ze Słowem Bożym, bo jak "zwykła" książka miała by mnie uzdrawiać (tak wtedy myślałam). Na dodatek jeszcze nic nie wiedziała na temat uzdrowień. Pewnego dnia się obudziłam i zanim otworzyłam oczy, już wiedziałam, że kompletnie nie dam rady by podnieść się z łóżka, bo miałam migrenę i niesamowity ból podbrzusza. Nie byłam wstanie nawet obudzić męża, który spał koło mnie. Jedyne co mi zostało to modlić się Nie wiem czy moja modlitwa była odpowiednia czy nie, ale oparłam się na kilku obietnicach z Biblii. ”Pan Jezus za wszystko zapłacił, Jego ranami jesteśmy uzdrowieni, On ma wszelką władze na ziemi i w niebie”. Po godzinie musiałam wstać do toalety, i okazało się, że nic mnie nie boli. Na stałe Bóg zabrał migrenę, epilepsje, bolące opuchnięte stopy, problem z krwią. Byłam w szoku. Takim pozytywnym, ale w szoku.

Modlitwa działa!!! Było to moje pierwsze zrozumienie i zarazem uderzenie, że Bóg istnieje, nie tam gdzieś ale tu i teraz, wysłuchuje nas i dba o nas. Zaczęłam wtedy czytać Biblie w każdym wolnym czasie. Zdałam sobie sprawę, że pamiętam przeczytany tekst. Kiedyś po przeczytaniu 2 linijek zostawała mi pustka w głowie. Bóg łamał moje choroby jedna po drugiej. Piekę chleb, tak jak zawsze po wyciągnięciu z piekarnika owinęłam ręcznikiem i położyłam na blacie w kuchni. Stałam obok i rozmawiałam z mężem. Nagle coś usłyszałam. Zaczęłam szukać skąd ten dziwny dźwięk pochodzi. Po chwili zorientowałam się, że to chleb pęka w trakcie stygnięcia Zawołałam dzieci i okazało się, że zawsze wydaje takie dźwięki po wyciągnięciu z piekarnika, a one, że chleb zawsze daje taki dźwięk. Wtedy zrozumiałam, że Pan dał mi słuch jakiego nie miałam od urodzenia. W testach wyszło, że mam idealny słuch. Zaczęłam szukać Boga w jego Piśmie Świętym.

Pewnego dnia poczułam potrzebę by iść do swojego pokoju (tam gdzie zawsze się modlę), zamknąć się i modlić. Przed modlitwą zaczęłam płakać, płakałam przez 2 godz. Wołałam nieświadomie, ten fragment, w którym Pan Jezus woła do Boga wisząc na krzyżu „Boże czemuś mnie opuścił „ . Myślę dziś, że to była śmierć mojego „starego człowieka”. Padłam na łóżku i w płaczu mówiłam. „Boże w twojej księdze jest napisane, tym którzy Ciebie szukają dasz się odnaleźć, tym się objawisz. Sam to powiedziałeś, sam to napisałeś! Boże gdzie jesteś!!!” Po chwili zrezygnowana mówię. „Jeśli nie chcesz mi się pokazać tak, jak pokazałeś się swoim prorokom to mnie zabieraj stąd, bo moje życie bez Ciebie nie ma sensu, skończyło się. Zabieraj mnie stąd teraz!!” Wtedy nagle poczułam ogień w klatce piersiowej a następnie i na języku. Ogień, który nie pali, nie był nieprzyjemny, ale ogień. Po 10 -15 min zaczął zamieniać się w miłość. Ta miłość rosła i rosła. Wypełniła mnie całą, tak, że ciężko było mi oddychać. Wtedy powiedziałam. „Panie o cokolwiek poprosisz zrobię to”. Ta miłość wypełniała mnie przez następne 3 dni. Parę dni później na YouTube wyskoczyło mi w proponowanych świadectwo Jakuba Kamińskiego, nawet nie wiedziałam kto to jest. Słuchałam go, ale nie przywiązywałam wielkiej wagi do jego słów bo robiłam co innego. W pewnym momencie zaczął opowiadać prawie dokładnie to samo co i mnie spotkało. Zatrzymałam się, cofnęłam nagranie i słuchając go rozpłakałam się. To było niesamowite.

Podczas jednej z modlitw poczułam jak by coś ze mnie wyszło - uszło. Kiedy wtedy wzięłam oddech to pierwszy raz od 12 lat mogłam oddychać tak jak kiedyś. Ponieważ, kiedy zaszłam w ciąże z drugą córką miałam wrażenie, że coś mi nagle zaczęło przeszkadza oddychać. Lekarz stwierdzili, że to dziecko ugniata przeponę, i minie to po porodzie, niestety nie minęło, aż do teraz. Teraz mogę normalnie oddychać, przez co nie męczę się, jak kiedyś. Na następny dzień wszyscy mi mówili, że wyglądam jaśniej, młodziej i, że promienieję radością i szczęściem. Pojechałam na zakupy z mamą i dziećmi. Mąż po nocce spał w domu. Kiedy sięgałam po rzecz z górnej półki, poczułam jak mi coś pyknęło w kręgosłupie. Dysk się przesunął. Zaczęło mi paraliżować płuca. Przeleciało mi w chwile wszystko przed oczami, łącznie z pobytem w szpitalu. Kiedy już nie mogłam złapać oddechu i zwinęłam się w kłębek oparta o wózek sklepowy, krzyknęłam w myślach: „ Boże ratuj”. Zanim skończyłam wymawiać ostatnie słowo, wyprostowałam się i wzięłam oddech. Był to kolejny dowód, na to, że Bóg nas nie opuszcza, ale jest przy nas cały czas. Zna nasze myśli i nasze potrzeby. On jest niesamowity pod każdym względem. Moja miłość do niego rosła każdego dnia. A On w swojej dobroci i miłości zaopiekował się mną. Wzięłam chrzest wodny niecały tydzień po tym zdarzeniu. W ostatnich dniach uświadomiłam sobie, że dobry Bóg oddalił ode mnie nawet niewidzenie po zmierzchu i wrzody na plecach.

Pod koniec sierpnia kończyłam pewien projekt, wykończeniem były ognie z aerografu. Każdy kto zajmował się tym typem malowania wie, że farby do tego sprzętu są tak przygotowane, iż nie ma prawa w trakcie pracy nic dziwnego się dziać. Zaczęłam malować najpierw biała farba, żółta, czerwona i na końcu farba w kolorze krwi. I tu zaczął się problem, z pistoletu szła na zmianę farba, woda, farba woda i tak cały czas. Jest to praktycznie niemożliwe by coś takiego mogło się zdarzyć. Wyczyściłam sprzęt i zmyłam to co było zepsute przez wodę. Wszystko powtórzyłam, ponownie sytuacja się powtórzyła. Znowu wszystko wyczyściłam. Teraz wzięłam czystą kartkę i sprawdziłam tylko ciemno czerwony kolor. Znowu szła woda i farba na zmianę. Zrezygnowana powiedziałam: „ok Panie jak chcesz to idę czytać Biblię”. Czytałam od rana do ciemnej nocy, aż natrafiłam na fragment: Ewangelii Mateusza 9: 37 „Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. 38 Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».”, 10:8 „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!”. Wtedy wiedziałam, że doszłam do tego momentu, którego chciał Duch Święty. Ostatnie zdanie „ darmo otrzymaliście darmo dawajcie” było w mojej głowie od lat mimo, że nie wiedziałam skąd jest, aż do tej chwili.

Pomyślałam, że mam się modlić o te dary. Po modlitwie zdałam sobie sprawę, że w rezultacie nie pomodliłam się o to co miałam w planie tylko o dar wiary. I doszło do mnie słowo tak jak by ktoś mi je wyszeptał do ucha: „wskrzeszenie”. Było to słowo, które zapomniałam umieścić w planach przed modlitwą. Oczywiście jak to cielesny człowiek pomyślałam, że wiarę to ma każdy, kto wierzy w Boga, a dar wiary to tak trochę słabo. Modliłam się jeszcze parę razy z tym samym zamiarem Za każdym razem była to modlitwa o dar wiary. Po pewnym czasie stwierdziłam, że jeśli Pan tak chce bym modliła się tylko o dar wiary to wie lepiej niż ja w jakim celu. W między czasie było parę niesamowitych zdarzeń. Piekąc chleb, miałam zawsze jeden bochenek, teraz z tej samej ilości mąki piekę nawet cztery. Kiedy potrzebowałam polecieć do Polski Pan sprawił, że pieniądze się znalazły. W jednej chwili pojawiły się z nieoczekiwanego zwrotu oraz cena biletu spadła do kwoty jaką dysponowałam, po zakupie ceny wzrosły. Wracając do domu ze szkoły z dziećmi, moje młodsze dziecko powiedziało: „zaraz będzie padać, bo jest bardzo ciemno”. Odpowiedziałam: „nie zacznie dopóki nie wejdziemy do domu Po wejściu do domu poszłam w stronę wyjścia do ogrodu, zajęło to jakieś 5-10 sekund, bo chciałam wyjść na ogród. Kiedy otworzyłam drzwi do ogrodu, deszcz już lał.

Takie sytuacje często się teraz zdarzają, ale był to pierwszy raz. Nawet jak potrzebowałam pieniędzy na zapłacenie rachunków, modliłam się. Bóg w swej dobroci mnie wysłuchał. Często kiedy coś próbowałam załatwić na mieście zajmowało mi to cały dzień, nie zawsze wszystko załatwiłam albo musiałam następnego dnia po to samo jechać bo coś, teraz Pan pilnuje moich spraw. Wszystko udaje mi się załatwić bez problemów od razu, wracam szybko do domu i mam jeszcze dużo czasu na inne zajęcia. W podobnym czasie poprosiłam Boga o to by mnie skontaktował z jakimiś społecznościami chrześcijańskimi, ponieważ chciałam się ochrzcić. Wtedy „przypomniało” mi się, że F. Błaszkiewicz był w UK i pewnie nadal ma jakieś kontakty tu. Napisałam do „tajemnego planu”. Dostałam namiar bardzo szybko. W miedzy czasie zanim minął tydzień przyszły do mnie jeszcze 2 inne osoby - chrześcijanki. Bóg naprawdę wysłuchuje naszych modlitw. I tak nawiązałam kontakt z 3 różnymi grupami chrześcijańskimi.

Zauważyłam, że stanęłam w miejscu, przestałam wzrastać w Panu. Zapytałam się Ojca Niebieskiego „co mam robić, co dalej?”. Przypomniał mi, że kobieta dzięki, której zaczęłam czytać Biblie wysyłałam mi różne linki na YouTube do nauczań w tym i Curry Blake ( jest to jeden z nauczycieli, który nie dodaje nic od siebie, tylko Pismo Święte). Wiedziałam, nie wiem skąd, ale wiedziałam, że mam zadzwonić do ludzi, którzy prowadzą tę stronę. Zadzwoniłam, po drugiej stronie usłyszałam męski głos miłego Pana ( Jaro Hesed). Tak się zaczęła moja przygoda z JGLM i tematem uzdrowień.

W trakcie mojej pierwszej rozmowy z siostrą w Panu z JGLM napisała do mnie znajoma, że jej córka ma złamaną rękę i musi przełożyć nasze spotkanie. Wtedy siostra w Panu z JGLM udzieliła mi pierwszych instrukcji jak się modlić o chorych i dziewczynka została uzdrowiona. Następnego dnia pierwszy raz modliłam się o uzdrowienie nad tą znajomą o jej krzywy kręgosłup i rwę kulszową. Po 15 min modlitwy znajoma pierwszy raz od lat mogła podnieść coś cięższego z podłogi i nic ją nie bolało. Na drugi dzień napisała, że pierwszy raz od lat wstała bez bólu, który utrudniał jej życie. I była bardzo szczęśliwa.

Oczywiście podzieliłam się wiadomością o uzdrowieniu z innymi znajomymi, bo świat musi wiedzieć o dobroci naszego Ojca w niebie. Parę dni później przychodzi do mnie inna znajoma do której także wysłałam to świadectwo i w progu mówi do mnie: „Pomódl się o mnie, bo mnie bardzo plecy bolą”. Po krótkiej modlitwie ból ustąpił. Kiedy wykonała skłon, popłakała się z radości i zaczęła chwalić Boga. Po jakimś czasie na spotkaniu grupy chrześcijan jedna z osób poprosiła na koniec spotkania o modlitwę nad jej problemami jelitowymi. Po pierwszym nakazie nic się nie zmieniło, ale kiedy powtórzyłam modlitwę i poprosiłam by się poruszyła, powiedziała, że bólu nie czuje Widać było na jej twarzy zdziwienie i niedowierzanie, aż ciężko było jej mówić.

Kochani nie pozwólcie by ktokolwiek zgasił w was Ducha Prawdy, lub nawet wy sami nie zagłuszajcie Go pożądliwościami tego świata. Jeśli będziecie słuchać uważnie Ducha Bożego i rozniecać Go w sobie, tego który w was zamieszkał, będziecie czynić dzieła jakie czynił sam Pan Jezus a nawet większe. O Jego dobroci jeszcze długo mogła bym pisać, ponieważ to jest tak naprawdę wstęp do niezwykłej przygody jaką zaczęłam u boku mojego Boga i zarazem Ojca Niebieskiego. Ps. Niedawno dowiedziałam się co to jest dar wiary od siostry w Panu z JGLM i dziękuję Bogu za tak szczodre błogosławieństwo.